William Shakespeare, Akt pierwszy, scena pierwsza, [w:] tenże, Poskromienie złośnicy, Dwaj panowie z Werony, przeł. Stanisław Barańczak, „W drodze”, Poznań 1992, s. 27-37.
Że niby jak? To już pójść sobie nie mogę bez łaskawego
zezwolenia? Cóż to, będą mi rozkład zajęć ustalać? Pewnie
za głupia jestem, żeby samej wiedzieć, co mam robić, a co
A idźże sobie do wszystkich diabłów i ich ciotek! Z takimi
zaletami nikt cię tu nie ma zamiaru zatrzymywać. Nieszcze-
gólnie nas tu przyjęto, Hortensjo, ale jeśli obaj weźmiemy
na wstrzymanie, to wszystko się w końcu ułoży. Na razie
zamiast ciasta obaj mamy zakalec. Bądź zdrów. Swoją dro-
gą, ja chyba naprawdę w tej Biance jestem zakochany po
uszy. Gdybym tylko natrafił na odpowiedniego człowieka,
który by umiał dziewczynę podkształcić w jej ulubionych
Ja też, signior Gremio. Ale pozwól jeszcze słówko. Tyle nas
dotąd dzieliło, że o porozumieniu nie mogło być mowy. Te-
raz jednak zdajesz sobie chyba sprawę, że stoimy obaj
przed tym samym problemem. Musimy odzyskać dostęp
do naszej pięknej bogdanki i swobodnie rywalizować o jej
względy. A w tym celu trzeba nam będzie trochę się potru-
Trzeba najpierw wytrzasnąć skądś męża dla starszej sio-
A właśnie, że diabła. Jej ojciec to bogacz, ale nie wydaje
ci się, że ożenić się z takim piekłem wcielonym mógłby,
E, nie masz racji. Prawda, że te jej wrzaski jak na alarm dla
nas obu są nie do zniesienia. Ale znajdzie się przecież na
tym świecie niejeden poczciwiec, który ją weźmie wraz ze
wszystkimi przywarami, jeśli tylko wśród tych przywar bę-
dzie góra pieniędzy. Rzecz w tym po prostu, żeby na ko-
Nie wiem, jak inni, ale ja już bym z dwojga złego wolał,
żeby warunkiem otrzymania posagu była codzienna chłosta
Mając do wyboru tak ponętne perspektywy, rzeczywiście
trudno się zdecydować. Ale skoro już jej ojciec wymyślił tę
przeszkodę i uczynił z nas sprzymierzeńców, działajmy na-
dal w sojuszu. Umówmy się, że wspólnie znajdziemy męża
dla starszej córki Baptisty. Tym sposobem i młodsza bę-
dzie do wzięcia — a wtedy uderzamy w konkury od nowa.
Bianko, cudo moje! Szczęśliwy, kto cię zdobędzie. Cóż,
Zgoda. Gotów bym podarować najlepszego konia w całej
Padwie jakiemuś śmiałkowi, który by czym prędzej dopadł
złośnicy, padł jej do stóp, przypadł do serca, wpadł z nią
do kościoła i zapadł się w małżeńskie łoże, a przy okazji
Jak to nie śledzę? Oczy mi się przymykają tylko z przyjem-
ności. Bardzo ciekawie mi tu przedstawiacie. Będzie coś je-
Przedstawiają w każdym razie bardzo ciekawie, moja pani
damo. Tylko chciałoby się, żeby już był koniec, bo tyle
William Shakespeare, Poskromienie złośnicy, [w:] tenże, Poskromienie złośnicy, Dwaj panowie z Werony, przeł. Stanisław Barańczak, „W drodze”, Poznań 1992, s. 5-153.
Plik zabezpieczony
Typ: application/pdf
Rozmiar: 63.98 MB
William Shakespeare, Akt pierwszy, scena pierwsza, [w:] tenże, Poskromienie złośnicy, Dwaj panowie z Werony, przeł. Stanisław Barańczak, „W drodze”, Poznań 1992, s. 27-37.
Autor
Shakespeare, William (1564-1616)
Tytuł ujednolicony pol.
Tytuł ujednolicony oryg.
Tytuł kolekcji
Tytuł przekładu
Poskromienie złośnicy
Autor przekładu
Rok wydania
Rok powstania
Miejsce wydania
Miejsce powstania
Wydawca
Źródło skanu
Zbiory prywatne
Lokalizacja oryginału
Poskromienie złośnicy
Tytuł ujednolicony pol.
Tytuł ujednolicony oryg.
Taming of the Shrew
Źródło skanu
Zbiory prywatne
